– Część województw musi przyspieszyć inwestowanie funduszy unijnych; zagrożonych jest 1,3 mld euro – powiedział w piątek minister inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński.

Liderami kontraktowania umów na środki UE (z regionalnych programów operacyjnych) są województwa pomorskie, opolskie i wielkopolskie. Najgorzej pod tym względem radzą sobie zachodniopomorskie, warmińsko-mazurskie i kujawsko-pomorskie.

Według danych (na koniec sierpnia) przedstawionych w piątek przez Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju w Pomorskiem na podpisane już umowy przypada 79 proc. dzielonych przez regiony, a dokładniej przez urzędy marszałkowskie, funduszy unijnych (w ramach tzw. regionalnych programów operacyjnych), na Opolszczyźnie – 69 proc., w Wielkopolsce – 65 proc., na Mazowszu i Dolnym Śląsku – po 60 proc., ale w Zachodniopomorskiem tylko 49 proc., w Warmińsko-Mazurskiem i Kujawsko-Pomorskiem – po 50 proc. Słabo wypada też Świętokrzyskie i Podlasie (po 52 proc.) oraz Śląskie – 55 proc.

Według ministra inwestycji i rozwoju niektóre urzędy marszałkowskie muszą bardzo przyspieszyć rozdysponowywanie funduszy unijnych, żeby dużej ich części nie stracić.

Dane resortu pokazują, że zagrożone jest około 1,3 mld euro: 887 mln euro z tzw. rezerwy wykonania i 407 mln euro w związku z niewykonaniem zasady n+3 (reguła zarządzania publicznymi środkami UE). Minister powiedział, że o ile pieniądze z rezerwy wykonania można przesunąć, np. do innego programu czy województwa, to pieniądze nierozliczone w ramach zasady n+3 trzeba będzie zwrócić do Brukseli.

Mówiąc o tym, z czego wynikają opóźnienia w wykorzystaniu unijnych funduszy w regionach, minister wskazał na nieprzygotowane inwestycje, opóźnione konkursy, zbyt wolną ocenę projektów, niejasne kryteria wyboru inwestycji, brak wsparcia dla wnioskodawców.

Zaznaczył, że wiele z regionów, które słabo wykorzystują środki z UE, to jednocześnie najbiedniejsze, najmniej rozwinięte polskie regiony. To dlatego zdaniem ministra ewentualne niewykorzystanie przez nie w całości funduszy unijnych na lata 2014-2020 pogłębi różnice rozwojowe między regionami.

Jak wynika z wyliczeń przedstawionych przez MIiR na 31 sierpnia br., np. województwo kujawsko-pomorskie może stracić 178,4 mln euro, potencjalna strata województwa śląskiego to 169,2 mln euro, a Małopolskiego – 126,9 mln euro.

Wśród regionów, które mogą stracić najwięcej, Kwieciński wymienił woj. podlaskie. Według niego to jedno z województw, przed którymi stoi najwięcej wyzwań związanych z procesami rozwojowymi, które potrzebują najszybszego realizowania programów, a mimo to mają „najniższą sprawność w realizacji programów unijnych”. Minister przypomniał, że Podlaskie jest też jednym z najbiedniejszych regionów w UE, a jednocześnie może utracić duże środki z Unii.

– Łącznie ten region może stracić 106 mln euro, czyli prawie jedną dziesiątą, ze względu na słabe wykorzystanie funduszy – powiedział szef resortu inwestycji i rozwoju. – W obecnej perspektywie tempo wykorzystania środków unijnych w woj. podlaskim jest czterokrotnie niższe w porównaniu z poprzednią perspektywą.
Zwrócił też uwagę, że spośród województw, które w przeszłości miały problemy z wykorzystywaniem funduszy UE, największy postęp dokonało Podkarpackie.

MIiR podał, że najmniej zagrożonych środków jest m.in. w woj. lubelskim – 79,6 mln euro, świętokrzyskim 88,1 mln euro, warmińsko-mazurskim – 97,3 mln euro.

Mówiąc z kolei o regionach, które mają najwolniejsze tempo doganiania UE wskazał na Świętokrzyskie. – Tylko 3 pkt. proc. przy 11 pkt. proc. w całym kraju – powiedział. Wyjaśnił, że region ten ma najniższe nakłady na działalność badawczo-rozwojową w kraju – prawie pięć razy mniejsze niż średnia krajowa.
Kwieciński wskazał, że problem z wykorzystaniem funduszy w tym regionie zauważa też Komisja Europejska. Tłumaczył, że dlatego objęła to województwo „specjalnym monitoringiem”.

Świętokrzyskie ma do wykorzystania w tej perspektywie finansowej 1 mld 360 mln euro z funduszy UE, a 88 mln euro w tym regionie jest zagrożone.

Szef resortu inwestycji i rozwoju podkreślił, że w poprzedniej perspektywie unijnej (2007-2013) regiony radziły sobie lepiej – tempo wydatkowania środków z UE było tam wtedy nawet 3-4 razy wyższe niż w obecnej (2014-2020). Minister dodał, że obecnie wykorzystywanie funduszy z UE w programach krajowych jest znacznie lepsze niż w regionalnych.

– Jeżeli popatrzymy na programy krajowe, to (…) w podpisanych umowach jest już 65 proc. dostępnych środków, natomiast w programach regionalnych – 58 proc. Ta różnica – 7 proc. – już od bardzo długiego czasu utrzymuje się i niestety się nie zmniejsza – podkreślił.

Różnica – według Kwiecińskiego – jest też w rozliczeniu środków. W przypadku programów krajowych rozlicznych zostało już 20 proc. środków unijnych, natomiast w regionalnych 14 proc. (najlepiej pod tym względem wypada Opolszczyzna – 20,6 proc., Podkarpacie – 17,1 proc. i Pomorskie – 16,4 proc., a najgorzej Podlaskie – 9,7 proc., Kujawsko-Pomorskie – 10,4 proc. i Warmińsko-Mazurskie – 10,5 proc.). Ta różnica utrzymuje się od dłuższego czasu.

Źródło: Codzienny Serwis Informacyjny PAP, Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju