Flota – Arkonia Szczecin 7-0 (2-0)

1-0 Damian Staniszewski 26 minuta 2-0 Mateusz Bątkowsk 32 minuta 3-0 Damian Staniszewski 46 minuta 4-0 Damian Staniszewski 49 minuta 5-0 Mariusz Helt 60 minuta 6-0 Mariusz Helt 70 minuta 7-0 Damian Staniszewski 81 minuta

Flota: Jakub Zdeb, Konrad Kowalczyk (61 Kamil Trzeciak), Mateusz Bątkowski (57 Mariusz Helt), Przemysław Rygielski, Dariusz Kozłowski, Piotr Wysocki, Kornel Pflantz, Michał Protasewicz (78 Piotr Tkaczonek), Grzegorz Skwara, Radosław Misztal (70 Michał Nowak), Damian Staniszewski.
Nie grali: Grzegorz Hnat, Filip Żabiński, Oskar Zięty.
Trener: Tomasz Błotny.
Kierownik drużyny: Lech Nowak.

Arkonia: Grzegorz Klichowski, Szymon Kochański, Mateusz Bogdaniec, Kacper Kleszczyński, Mateusz Król, Krzysztof Kujawa (57 Patryk Małek), Artur Paszkiewicz (61 Łukasz Gątnicki), Tomasz Łaszkiewicz, Mateusz Stasiak, Adam Walles, Filip Kosakowski.
Grali wszyscy zgłoszeni do meczu zawodnicy.
Trener: Robert Jurszo.
Kierownik drużyny: Marek Bodys.

Żółte kartki:
Flota: Misztal (42).
Arkonia: Walles (52).

Sędziowali: Mateusz Bęben, Mateusz Modzelewski, Marek Szymański.

Widzów: 400.

Po poprzednim meczu Floty w Chociwlu i wczorajszym występie reprezentacji Polski rzeczywiście można było wyleczyć się z piłki. Ale ci, co zwątpili i nie przyszli na dzisiejszy mecz, mają czego żałować. Wygrane Floty na poziomie 7-0 nie są wprawdzie w ostatnich latach rzadkością, ale nie tylko z tego się cieszymy. Po pierwsze wynik został uzyskany z przeciwnikiem nie tylko o sławnej nazwie, ale też na ten poziom rozgrywek solidnym, co potwierdzają wyniki z poprzedniego i obecnego sezonu; przed meczem Arkonia była przecież w tabeli wyżej. Po drugie: nareszcie lepsza była druga połowa od pierwszej i zdobyte 7 a nie 6 bramek. I wreszcie po trzecie – defensywa w tym meczu zachowała czyste konto.

Arkonia rozczarowała. Gra się tak jak pozwala przeciwnik, ale nawet przy dobrej grze Floty, nie spodziewaliśmy się łatwiejszej przeprawy niż w poprzednich meczach. Tymczasem Zdeb tak naprawdę tylko raz znalazł się w trudniej sytuacji. Goście owszem, stworzyli kilka sytuacji, ale nie strzelali celnie, a poza tym Flota i tak miała ich znacznie więcej (nie licząc skutecznych).

Pierwsze dwa gole padły w 26 i 32 minucie po strzałach z bliska Staniszewskiego i Bątkowskiego. Do przerwy było więc tylko 2-0, ale zaraz po wznowieniu Staniszewski dwukrotnie pokonał Klichowskiego i wysokie zwycięstwo było już pewne. W 60 minucie Helt po indywidualnej szarży zdobył piątego gola. On też z dobitki w zamieszaniu podbramkowym podwyższył na 6-0. Wynik meczu ustalił w 81 minucie Staniszewski wykorzystując podanie Pflantza.

Było jeszcze wiele okazji ze strony Floty, ale oddajmy i gościom co ich. W 11 minucie Kochański wybił piłkę wychodzącemu na czystą pozycję Bątkowskiemu. Trochę poszaleli między 36 a 40 minutą. Najpierw Kosakowski uderzył kozłem z 25 metrów, jednak po nodze obrońcy piłka wyszła nad poprzeczkę. Po rzucie rożnym Stasiak głową również skierował piłkę zbyt wysoko i za chwilę raz jeszcze ostro uderzył Kosakowski, lecz Zdeb nie dał się zaskoczyć. W 85 minucie Bogdaniec w trudnej pozycji uderzył nieprecyzyjnie i tuż przed końcem meczu zza pola karnego nieskutecznie uderzył Kosakowski.
W najbliższym tygodniu nasz zespół czekają dwa wyjazdowe występy. W środę o 17:30 spotkanie o Puchar Polski w Międzyzdrojach z Falą i w niedzielę o 11:00 w Brojcach ligowy mecz z Wichrem.

 

Powiedzieli po meczu.
Tomasz Błotny. Zrobiliśmy swoje. Pewna wygrana. Gramy do przodu, natomiast z tyłu dziś na zero. Dało to efektowne zwycięstwo. Decyzje me to w bramce Kuba Zdeb (super debiut, pozycję tę mamy wyrównaną, za Grzesiem Hnatem jestem mocno, są jeszcze Łukasz Gądek i Oskar Bochen) czy wpuszczenie Mariusza Helta. Ryzykowne personalnie? Nie! Trafione, to jest najważniejsze, potwierdzają to dwie zdobyte bramki i zero straconych. Skład ustalam suwerennie ja, rywalizacja jest bardzo duża. Brawa dla drużyny, gratulacje. Zagraliśmy bardzo dobre zawody. Lubię i doceniam, gdy piłkarz wejdzie na boisko na 20, czy 30 minut i zostawi serducho, odwrotnej sytuacji wręcz nienawidzę. Sezon jest bardzo długi i będzie ciężki. Prochu nie wymyślam, jest to prawda. Dlatego apeluję do tych zawodników, których dziś nie było z różnych względów w osiemnastce meczowej: walczcie dalej. Docenię to, każdy dostanie swoją szansę. Oskar Zięty był przewidziany, przy wyniku dodatnim, do gry w juniorach w meczu niedzielnym. Rozmawiałem z nim przed spotkaniem, dlatego nie zagrał, wie o tym. Opinie negatywne z boku są i one zawsze będą. Czy są prawdziwe, sprawiedliwe, czy złośliwe, z tym trzeba się liczyć. Piłka to moja pasja, widzę jaką radość sprawia gra chłopakom w drużynie wzmocnionej, silniejszej sportowo i w rywalizacji. Będziemy jeszcze mocniejsi. Drużynie Arkonii, memu koledze trenerowi Robertowi Jurszo, życzę wygranych, bo one na pewno przyjdą. Kibicom dziękuje za liczne przyjście i doping. Przed nami Puchar Polski, nie ma odpuszczania. Potem, w niedzielę, kolejny wyjazdowy mecz ligowy, ze znajomym przeciwnikiem. Będziemy przygotowani. Osobne ciepłe podziękowania dla panów Marka Muzyka i Pawła Mączki z Warszawy – to oddani ludzie, sympatycy Floty, sprawili nam kolejny prezent, pamiątkę dla naszego klubu. Docenieni w zostali w niej wszyscy. W imieniu zawodników i swoim serdecznie im dziękuję. Do zobaczenia.

 

Robert Jurszo. Liczyliśmy się z tym, ze zespół Floty jest bardziej doświadczony, że będzie ciężko, ale aż tak wysokiej porażki się nie spodziewałem. Jest to ostatni weekend wakacji, a jesteśmy klubem stawiającym na młodzieżowców i nie wszyscy zakończyli już prace sezonowe. W międzyczasie pojawiły się jeszcze dwie kontuzje, do tego musieliśmy podeprzeć zespół rezerw, który dziś o tej samej porze grał mecz. Stąd przyjechaliśmy tylko w trzynastu. Co do meczu, to do 30 minuty staraliśmy się realizować wszystkie nakreślone założenia i tak też to wyglądało. Po stracie gola trochę się pogubiliśmy, wystarczyła chwila nieuwagi i padł drugi. W przerwie założyliśmy co innego, ale zaraz na początku dostaliśmy kolejne dwie bramki, które rozłożyły nas na łopatki. Dalej już nie poszło, ale biorąc pod uwagę, że graliśmy sześcioma młodzieżowcami, w tym z roczników 1999 i 2000, jestem zadowolony. Jest to dla nas kolejna przygoda, nauka, zdobywanie doświadczenia. Jeśli naprzeciwko mamy zawodników z ligową przeszłością, to ciężko jest tym młodym chłopcom się dostosować, ale czegoś na pewno się nauczyli.

Waldemar Mroczek