Home » Złożyłeś już wniosek. Akademik za złotówkę? Tak politycy sprzedali studentom bajkę, której nigdy nie było

Złożyłeś już wniosek. Akademik za złotówkę? Tak politycy sprzedali studentom bajkę, której nigdy nie było

przez Daniel SZYSZ

Akademik za złotówkę – jak politycy sprzedali nam marzenie w cenie batonika

Pamiętacie jeszcze „akademik za złotówkę”? Oto jeden z najpiękniejszych przykładów na to, jak można kupić sobie sympatię młodych wyborców… drobniakiem. A właściwie — drobniakiem, którego nigdy nie zobaczyli.

Obietnica warta… złotówkę

Kampania wyborcza to czas cudów. Politycy stają się wówczas hojniejsi niż Mikołaj w reklamach z lat 90. I tak, pewnego pięknego dnia, ktoś wpadł na genialny pomysł: „Dajmy studentom akademiki za złotówkę!”

Brzmiało to jak bajka. Za złotówkę dziennie — pokój, łóżko, biurko, może nawet prąd w gniazdku. W sumie taniej niż bilet autobusowy na uczelnię. Internet oszalał, młodzi poczuli się docenieni, a memy robiły furorę.

Rzeczywistość za drzwiami pokoju numer 214

Po wyborach jednak bajka szybko się skończyła. Zamiast złotówki, studenci zobaczyli… nowe cenniki. W niektórych przypadkach czynsze wzrosły, bo – jak tłumaczono – „trzeba było dostosować standard do oczekiwań”.
Oczekiwania studentów były proste: łóżko bez sprężyny w plecach i czajnik, który nie wyłącza się po 30 sekundach. W zamian dostali „wyższe opłaty wynikające z reformy”.

A złotówka? Owszem, pojawiała się… ale na rachunku, w rubryce „opłata administracyjna” lub „za wydanie klucza”.

Mistrzowie marketingu politycznego

To był majstersztyk PR-owy. Nie trzeba było realnie obniżać cen — wystarczyło rzucić hasło, a potem znaleźć „racjonalne” powody, czemu jednak się nie da.
Studenci, którzy w to uwierzyli, mogli poczuć się jak klient w sklepie, któremu obiecano telewizor za złotówkę, ale przy kasie okazało się, że chodzi o stojak pod telewizor.

Lekcja na przyszłość

„Akademik za złotówkę” trafił już do podręcznika pt. „Jak obiecać wszystko i nie dać nic”. I choć dziś wspominamy to z uśmiechem, warto pamiętać, że w polityce każda złotówka w obietnicy może oznaczać tysiąc w rachunku.

Więc następnym razem, gdy ktoś znów obieca złotówkowe cuda, spytajmy: „A ile będzie kosztować reszta?”

 

You may also like