Home » Uzdrowisko Świnoujście – przekleństwo zamiast szansy? Status kurortu rujnuje turystykę w mieście

Uzdrowisko Świnoujście – przekleństwo zamiast szansy? Status kurortu rujnuje turystykę w mieście

przez Michał WójcikMichał Wójcik

Uzdrowisko Świnoujście – przekleństwo zamiast szansy? Status kurortu rujnuje turystykę w mieście

Jeszcze kilka lat temu Świnoujście było jednym z najczęściej wybieranych kierunków wakacyjnych nad polskim morzem. Mówiło się o nim z dumą – „perła Bałtyku”, „polskie Nicea”, „najpiękniejsza plaża w kraju”. Dziś coraz częściej słychać inne określenia: „martwe miasto”, „drożyzna bez sensu”, „nudne uzdrowisko z przymusową ciszą nocną”. Co się stało z turystycznym potencjałem Świnoujścia? Coraz więcej głosów mówi wprost: to właśnie statut uzdrowiska ciągnie to miasto na dno.

Statut uzdrowiska – turystyczna pułapka zamiast prestiżu

Choć status uzdrowiska teoretycznie miał przynosić chlubę i przyciągać gości pragnących zdrowego wypoczynku, to w praktyce stał się kulą u nogi dla lokalnej gospodarki turystycznej. Dlaczego?

  1. Dodatkowa opłata uzdrowiskowa – każdy turysta musi zapłacić tzw. opłatę klimatyczną, choć coraz częściej zadaje pytanie: za co właściwie płacę?

  2. Brak imprez, brak życia nocnego, brak swobody – wieczorem miasto zamiera. Cisza nocna od 22:00 skutecznie odstrasza młodych ludzi, rodziny z dziećmi i wszystkich, którzy chcą odpocząć inaczej niż przy dźwiękach cykad i odgłosach zamykanych sanatoriów.

  3. Przeregulowanie i brak elastyczności – przepisy wynikające ze statutu uzdrowiska ograniczają rozwój infrastruktury rozrywkowej, gastronomicznej i hotelowej.

  4. Zły PR – Świnoujście zamiast kojarzyć się z wypoczynkiem, kojarzy się dziś z nudą, zakazami i brakiem perspektyw.

„Przeminęło z wiatrem” – tak kończy się legenda o kurorcie Świnoujście

Jeszcze niedawno Świnoujście przyciągało tłumy turystów – zarówno z Polski, jak i z Niemiec, Czech, Skandynawii. Wysoka jakość powietrza, wyjątkowe położenie na 44 wyspach, piękna plaża i rozwijająca się baza noclegowa dawały miastu nadzieję na długoterminowy sukces. Jednak dziś ta nadzieja staje się mglistym wspomnieniem.

Turyści coraz częściej wybierają Kołobrzeg, Międzyzdroje, Rewal, Ustkę, a nawet zagraniczne kurorty. Powód? – Więcej się dzieje, można wypoczywać aktywnie, nie ma tylu ograniczeń i absurdów.

Uzdrowisko pełne absurdów

Właściciele pensjonatów i apartamentów zgrzytają zębami, bo nie mogą organizować wydarzeń, nie mogą przyjmować większych grup imprezowych, nie mogą nawet promować nocnych atrakcji, bo statut uzdrowiskowy na to nie pozwala.

Przykład? Gdy w innych miastach sezon letni to czas koncertów, jarmarków, eventów i festiwali, w Świnoujściu po godzinie 22 robi się… jak na kolonii. Cisza, spokój, zgaszone latarnie i patrol straży miejskiej kontrolujący, czy ktoś nie zakłóca „klimatu uzdrowiskowego”.

Szok

Ludzie z pieniędzmi chcą życia – nie sanatorium

Nie oszukujmy się – osoby, które naprawdę wydają pieniądze, chcą więcej niż tylko spacerów po deptaku i wdychania jodu. Chcą atrakcji, restauracji, barów z muzyką, street foodu, kultury, rozrywki.

Świnoujście z roku na rok staje się więc miejscem dla coraz mniejszej grupy turystów – głównie seniorów i kuracjuszy. Młodzi? Rodziny z dziećmi? Turyści z zachodu? Omijają Świnoujście szerokim łukiem.

Dramat hotelarzy i właścicieli apartamentów

  • „Niech ktoś w końcu to zmieni!” – mówią zgodnie lokalni przedsiębiorcy.

  • „Kiedyś nie mieliśmy wolnych terminów przez całe wakacje. Teraz? Ludzie dzwonią i pytają: Czy coś się w ogóle w tym mieście dzieje?”

Odpowiedź? Niewiele. Jeśli ktoś nie lubi spać o 22, to niestety – Świnoujście nie jest miejscem dla niego.

Miasto się wyludnia – i turystycznie, i realnie

Coraz więcej mieszkańców wyjeżdża. Nie tylko sezonowo, ale na stałe. Nie chcą już żyć w miejscu, gdzie każda inicjatywa spotyka się z biurokratyczną ścianą. Gdzie ważniejsze są procedury niż ludzie. Gdzie „statut uzdrowiska” ma większe znaczenie niż zdrowy rozsądek.

Czas na zmianę – albo Świnoujście umrze jako kurort

Można i trzeba zadać pytanie: Czy Świnoujście nadal powinno być uzdrowiskiem? Czy ten status ma jeszcze sens, skoro realnie odstrasza turystów, paraliżuje rozwój i ogranicza wolność mieszkańców?

Są dwa wyjścia:

  1. Zmienić statut i uwolnić miasto od absurdalnych ograniczeń.

  2. Albo pozwolić, żeby Świnoujście dalej umierało jako martwe uzdrowisko, z którego turyści uciekają.

Kto zawinił? Kto może to zmienić?

Decydenci w mieście muszą w końcu zrozumieć, że czasy się zmieniły. Turystyka to dziś rynek pełen konkurencji, pełen oczekiwań i nowoczesnych trendów. Nie da się przyciągnąć gości samym statusem uzdrowiska. Potrzeba wizji, odwagi i zmiany mentalności.

A mieszkańcy? Mają prawo oczekiwać, że ich miasto nie stanie się emeryckim skansenem, ale znów będzie dumą Pomorza.


Świnoujście potrzebuje nowego otwarcia. Inaczej nie zostanie tu nic prócz wspomnień.

You may also like