Wiele osób jest przekonanych, że w przypadku nalotu, bombardowania czy ostrzału wystarczy zejść do piwnicy swojego bloku. Problem w tym, że zwykła piwnica nie jest automatycznie schronem ani miejscem doraźnego schronienia.
W przypadku budynków z wielkiej płyty sytuacja jest szczególnie skomplikowana. Konstrukcje te mogą zachowywać się bardzo różnie w przypadku eksplozji. Wszystko zależy między innymi od systemu, w jakim wybudowano blok, układu ścian nośnych, jakości połączeń prefabrykowanych elementów, stanu technicznego budynku oraz miejsca i siły wybuchu.
Badania konstrukcji wielkopłytowych pokazują, że uszkodzenie istotnych elementów nośnych może w określonych warunkach doprowadzić do tzw. katastrofy postępującej, czyli sytuacji, w której uszkodzenie jednego fragmentu konstrukcji powoduje niszczenie kolejnych części budynku.
Dlatego nie można zakładać: „mam piwnicę, więc mam schron”.
Co więcej, polskie przepisy wymagają, aby miejsce doraźnego schronienia zostało wcześniej ocenione pod względem stanu technicznego i możliwości zapewnienia ochrony. Sam fakt, że pomieszczenie znajduje się pod ziemią, nie czyni go bezpiecznym miejscem schronienia.
Rządowy „Poradnik bezpieczeństwa” wskazuje, że podczas ataku z powietrza najlepiej udać się do wyznaczonego miejsca schronienia. Powinno ono znajdować się z dala od okien, mieć grube ściany i strop, dostęp do powietrza oraz możliwość wyjścia awaryjnego.
Jednocześnie trzeba powiedzieć bardzo wyraźnie: jeżeli nie ma dostępu do przygotowanego schronu, piwnica lub najniższa kondygnacja może zapewnić większą ochronę przed odłamkami i falą uderzeniową niż pozostawanie na otwartej przestrzeni. Taką możliwość wskazują również oficjalne zalecenia państwowe.
Problem pojawia się wtedy, gdy budynek zostanie bezpośrednio lub bardzo poważnie uszkodzony.
Wtedy pomieszczenie znajdujące się głęboko pod ciężką konstrukcją budynku, bez odpowiednio zabezpieczonego wyjścia awaryjnego, może rzeczywiście zamienić się w pułapkę.
Dlatego zamiast mówić mieszkańcom wyłącznie: „w razie alarmu zejdźcie do piwnicy”, trzeba odpowiedzieć na znacznie ważniejsze pytania:
Które piwnice zostały sprawdzone przez konstruktorów?
Które rzeczywiście nadają się do schronienia?
Czy posiadają alternatywne wyjścia?
Czy wiadomo, ilu mieszkańców mogą przyjąć?
I przede wszystkim – gdzie mieszkańcy mają się udać, jeżeli ich blok nie zapewnia odpowiedniej ochrony?
Bo podczas prawdziwego zagrożenia nie będzie czasu na zastanawianie się, czy piwnica, do której właśnie zeszliśmy, jest miejscem ochrony czy potencjalną pułapką.
Pożar mieszkania w Świnoujściu. Nocna akcja służb przy Konstytucji 3 Maja
