Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że działka ogrodowa to inwestycja życia. W czasie pandemii tysiące Polaków rzuciło się na zakup ogródków działkowych i działek rekreacyjnych. Ceny rosły z miesiąca na miesiąc. Nie brakowało osób, które kupowały po dwie, trzy, a nawet kilka działek, licząc na szybki zysk.
Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
Na portalach ogłoszeniowych przybywa ofert sprzedaży. Właściciele obniżają ceny, a kupujących jest coraz mniej. Wielu sprzedających przekonuje się, że na działkach nie da się zarobić tak łatwo, jak obiecywali internetowi guru od inwestowania.
Pandemiczna gorączka zakupów
Podczas lockdownów własny kawałek zieleni stał się towarem niemal luksusowym. Zamknięte restauracje, ograniczone podróże i praca zdalna sprawiły, że Polacy zaczęli szukać miejsca do odpoczynku blisko domu.
Działki ROD przeżywały prawdziwe oblężenie. W wielu miastach ceny wzrosły nawet o kilkadziesiąt procent. W mediach społecznościowych pojawiali się samozwańczy eksperci przekonujący, że to dopiero początek wzrostów.
Niektórzy uwierzyli, że znaleźli sposób na łatwe pieniądze.
Kupowali działki nie po to, aby sadzić warzywa czy odpoczywać z rodziną. Kupowali je wyłącznie z myślą o odsprzedaży.
Rzeczywistość brutalnie zweryfikowała marzenia
Kiedy pandemia się skończyła, Polacy wrócili do normalnego życia. Znów zaczęli podróżować, latać na wakacje i spędzać wolny czas poza miejscem zamieszkania.
Popyt na działki zaczął spadać.
W tym samym czasie rosły koszty utrzymania, inflacja uderzyła w domowe budżety, a wiele osób zaczęło szukać oszczędności. Działka, która miała być inwestycją, stała się dodatkowym kosztem.
Efekt?
Coraz więcej właścicieli wystawia ogródki na sprzedaż. Problem w tym, że kupujących jest znacznie mniej niż kilka lat temu.
Flipperzy utopili pieniądze
Największy problem mają osoby, które kupowały działki po rekordowo wysokich cenach.
Dzisiaj okazuje się, że odzyskanie zainwestowanych pieniędzy jest bardzo trudne. Niektórzy sprzedają poniżej ceny zakupu. Inni od miesięcy bezskutecznie czekają na klienta.
To kolejny przykład, że nie każda moda inwestycyjna kończy się sukcesem.
Były już kryptowaluty kupowane na szczycie, były mieszkania nabywane po rekordowych cenach, a teraz wielu inwestorów boleśnie przekonuje się, że także działki ogrodowe nie gwarantują zysków.
Świnoujście i reszta Polski. Ten sam scenariusz
Zjawisko nie dotyczy wyłącznie jednego miasta. Podobne historie można usłyszeć w całej Polsce.
Także w Świnoujściu można zauważyć większą liczbę ofert sprzedaży działek i ogródków działkowych. Właściciele coraz częściej schodzą z ceny, aby przyciągnąć zainteresowanych.
Dla wielu rodzin działka nadal pozostaje miejscem wypoczynku i relaksu. Problem dotyczy przede wszystkim tych, którzy potraktowali ogródki jak produkt spekulacyjny.
Nie każda inwestycja daje zarobić
Eksperci od lat powtarzają jedną zasadę: jeśli wszyscy mówią o łatwych pieniądzach, zwykle jest już za późno na wejście w inwestycję.
Pandemia stworzyła wyjątkowe warunki, które sztucznie napompowały ceny wielu aktywów. Działki ogrodowe były jednym z nich.
Dzisiaj rynek wraca do normalności.
A ci, którzy marzyli o szybkim zarobku, często muszą pogodzić się z bolesną stratą.
Jedni stracili kilka tysięcy złotych.
Inni kilkadziesiąt tysięcy.
Pozostaje pytanie, ilu jeszcze właścicieli zdecyduje się wystawić swoje działki na sprzedaż i jak bardzo ceny spadną w najbliższych latach.
Podsumowanie
Pandemiczny boom na działki ogrodowe przechodzi do historii. Rynek, który jeszcze kilka lat temu wydawał się maszynką do zarabiania pieniędzy, dziś pokazuje swoje drugie oblicze. Dla jednych działka nadal jest miejscem odpoczynku i kontaktu z naturą. Dla innych stała się kosztowną lekcją, że szybki zysk istnieje głównie w reklamach internetowych ekspertów od inwestowania.
DRAMAT W FINANSACH ŚWINOUJŚCIA? TA KIPA DOPROWADZI MIASTO DO BANKRUCTWA
CZY W ŚWINOUJŚCIU POWSTAŁA POLITYCZNA SEKTA? GDY PYTANIE STAJE SIĘ „ATAKIEM”
ŚWINOUJŚCIE. NIE BÓJMY SIĘ PYTAĆ O PUBLICZNE PIENIĄDZE

