Strona główna » Dwa portowe miasta, dwie wizje rozwoju. Gdynia chce wielkiego portu, Świnoujście cofa się w rozwoju

Dwa portowe miasta, dwie wizje rozwoju. Gdynia chce wielkiego portu, Świnoujście cofa się w rozwoju

Gdynia i Świnoujście. Dwa polskie miasta portowe, dwa strategiczne miejsca na mapie Bałtyku i dwa zupełnie inne sposoby prowadzenia publicznej dyskusji o wielkich inwestycjach portowych.

W Gdyni prezydent miasta Aleksandra Kosiorek informuje mieszkańców o kolejnym kroku w kierunku budowy Portu Zewnętrznego. Projekt zakłada powstanie całkowicie nowej infrastruktury wychodzącej w morze, a jednym z jej najważniejszych elementów ma być głębokowodny terminal kontenerowy o zdolności przeładunkowej co najmniej 2,5 mln TEU rocznie. Port Gdynia podaje, że 30 września 2026 roku otwarto ofertę w postępowaniu dotyczącym wyboru partnera prywatnego. Złożyła ją Terminal Investment Limited Gdynia, a zarząd portu ma 90 dni na jej ocenę.

Przekaz jest czytelny: inwestycja portowa przedstawiana jest jako szansa rozwojowa dla miasta, portu i całej gospodarki.

A teraz spójrzmy na Świnoujście.

Tutaj również powstaje inwestycja o znaczeniu wykraczającym daleko poza granice miasta. Przylądek Pomerania i głębokowodny terminal kontenerowy są przez rząd określane jako jedne z najważniejszych przedsięwzięć infrastrukturalnych w Polsce. W lipcu 2026 roku Ministerstwo Infrastruktury poinformowało o rozpoczęciu fazy realizacyjnej projektu i przekazaniu placu budowy pod pierwsze prace.

Jednocześnie stanowisko władz Świnoujścia jest zdecydowanie bardziej sceptyczne.

Prezydent Joanna Agatowska wielokrotnie podnosiła kwestie lokalizacji terminala, wpływu inwestycji na turystykę, środowisko, komunikację oraz jakość życia mieszkańców. Miasto odwoływało się od decyzji lokalizacyjnych i domagało się dalszych konsultacji oraz ekspertyz. W 2024 roku Agatowska mówiła, że proces konsultacji powinien być kontynuowany, a władze miasta kwestionowały sposób prowadzenia procedury lokalizacyjnej.

W listopadzie 2025 roku prezydent Świnoujścia mówiła wprost, że miasto jest sceptyczne wobec inwestycji w zaproponowanej lokalizacji i że – w ocenie władz miasta – nie przedstawiono wystarczających analiz uzasadniających jej umiejscowienie właśnie pomiędzy Świnoujściem a Międzyzdrojami. Jednocześnie zaznaczała: „Nie jesteśmy przeciwni rozwojowi”, wskazując na potrzebę dialogu, rozwiązania problemu ulicy Ku Morzu czy wsparcia miasta w innych kwestiach związanych z funkcjonowaniem portu.

I właśnie tutaj pojawia się zasadnicze pytanie.

Dlaczego dwa miasta portowe tak różnie mówią o swoich wielkich inwestycjach?

Gdynia komunikuje Port Zewnętrzny przede wszystkim językiem możliwości: nowych przeładunków, rozwoju infrastruktury, obsługi największych statków oceanicznych i wzmocnienia znaczenia gospodarczego miasta.

W Świnoujściu dyskusja prowadzona przez władze miasta znacznie częściej koncentruje się na zagrożeniach, warunkach, sporach proceduralnych, konsultacjach i potencjalnych kosztach inwestycji.

To są dwie odmienne filozofie samorządu.

Nie oznacza to, że samorząd powinien bezwarunkowo akceptować każdą inwestycję państwową czy portową. Obowiązkiem prezydenta jest również pilnowanie interesów mieszkańców, środowiska, komunikacji i jakości życia.

Ale mieszkańcy mają prawo zapytać o coś jeszcze:

czy rolą władz Świnoujścia powinno być przede wszystkim zatrzymywanie, kwestionowanie i stawianie kolejnych warunków, czy raczej walka o to, aby z gigantycznej inwestycji wyciągnąć dla miasta jak najwięcej?

Jeżeli terminal powstaje, kluczowe staje się pytanie o miejsca pracy, podatki, drogi, kolej, komunikację, dostęp do plaży, inwestycje na Warszowie, rekompensaty dla miasta oraz udział Świnoujścia w przyszłych korzyściach gospodarczych.

To właśnie w tych sprawach mieszkańcy powinni oczekiwać konkretów.

Przylądek Pomerania wszedł już w fazę realizacji. Rząd zalicza budowę terminala kontenerowego w Świnoujściu do programu rozwoju polskiej gospodarki morskiej, wskazując m.in. na znaczenie portów dla dochodów, zatrudnienia i infrastruktury.

Dlatego spór nie powinien już sprowadzać się wyłącznie do pytania: „terminal – tak czy nie?”

Znacznie ważniejsze jest dziś pytanie:

Co Świnoujście będzie z tego miało?

Gdynia próbuje wykorzystać wielki projekt portowy jako jeden z kierunków swojego rozwoju na kolejne dziesięciolecia.

Świnoujście stoi przed podobną historyczną szansą – ale jego władze prezentują wobec terminala znacznie bardziej sceptyczne stanowisko.

I właśnie tę różnicę mieszkańcy powinni ocenić sami.

Bo portowa inwestycja tej skali nie jest projektem na jedną kadencję.

To decyzja, która może kształtować gospodarkę, rynek pracy i przestrzeń Świnoujścia przez następnych kilkadziesiąt lat.

Świnoujście – Agatowska dostaje coraz trudniejsze pytania – ponad 100 milionów złotych „zgdzie zostaną przepalone” ??

Agatowska zmarnowała 2.5 roku !! – zmarnuje kolejne ?? – Ten urząd ją przerósł ??

Dwa miasta, dwie wizje. Gdynia inwestuje w port, a Świnoujście wciąż dyskutuje o terminalu

Dwa miasta, dwie wizje. Gdynia inwestuje w port, a Świnoujście wciąż dyskutuje o terminalu AI