Inflacja w górę. Eksperci: „Stagflacja coraz bardziej prawdopodobna. To poważna choroba gospodarki”

Bieżący odczyt inflacyjny Głównego Urzędu Statystycznego w żaden sposób nie zaskakuje. Przedsiębiorcy spodziewali się wzrostów. Wojna w Ukrainie to wielkie wyzwanie gospodarcze dla całej Europy. Jak mówią eksperci nasza gospodarka jest narażona na perturbacje z kilku powodów: nasza narodowa waluta jest mniej stabilna niż waluta wspólnoty, a już wcześniej inflacja galopowała do góry jak szalona. – Nie ma perspektyw uspokojenia sytuacji pod kątem inflacyjnym, a to w perspektywie musi oznaczać kolejne wzrosty cen. Przedsiębiorcy są bardzo niespokojni i wielu ogranicza inwestycje lub ostrożniej planuje kolejne miesiące działania. Wojna przynosi wielkie zmiany. Społeczeństwu łatwiej wytłumaczyć pewne mechanizmy, które sterują cenami i gospodarką, ale przedsiębiorcy wiedzą, że nie mogą podnosić cen zbyt radykalnie, bo to droga do kryzysu – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Prezes Mojsiuk: „Konsumpcja wzrośnie, ale nie zatrzyma ona inflacji”

Według najnowszego odczytu inflacyjnego Głównego Urzędu Statystycznego wskaźnik wynosi 10,9% i jest najwyższy od 2000 roku. Wzrost w porównaniu z lutym jest gigantyczny – to był miesiąc działania tarcz antyinflacyjnych, gdzie wskaźnik drożyzny udało się zbić do 8,5%.
– Nie jest dla nikogo zaskoczeniem, że inflacja rośnie przez wojnę na Ukrainie. Już wcześniej spodziewano się, że ta statystyka może wzrosnąć do nawet 12%. Moim zdaniem taka liczba jest prawdopodobna już w kwietniu, bo wojna się rozpędza. Najpierw widzieliśmy kryzys humanitarny, potem polityczny, a teraz czas na echa wojny w gospodarce. Turbulencje będą silne, bo brakować będzie surowców oraz materiałów składowych do produktów spożywczych. Należy się spodziewać ograniczenia eksportu i komplikacji w imporcie. To musi wygenerować wzrost cen na poziomie przynajmniej kilkunastu procent. Oczywiście obecność osób z Ukrainy w Polsce powinna zwiększyć konsumpcję i uspokoić rynek pracy, ale nie mam przekonania, by były to ruchy tak silne, by zatrzymać inflację – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.
– Ile kosztowałoby paliwo gdyby nie tarcza antyinflacyjna? Ile kosztowałaby żywność gdyby nie obniżka vat? Rządowe inicjatywy dotyczą czasu przedwojennego, a trochę zakłamują gospodarczą rzeczywistość w Polsce. Ceny byłoby bowiem jeszcze wyższe niż są obecnie. Wisi więc nad nami widmo tego, że gdy skończą się programy wspierające to wyskok cen będzie gigantyczny. Przedsiębiorcy czują zbliżające się problemy gospodarcze, stąd liczne apele organizacji otoczenia biznesu, by możliwie mocno zniwelować czynniki negatywne zależne od Rządu. Nie mamy wpływu na pandemię czy wojnę, ale na Polski Ład czy ceny mediów już owszem – mówi Piotr Wolny, dyrektor biura Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

„Zagrożenie stagflacją w Polsce jest dzisiaj bardzo realne, a większość prognoz czy analiz scenariuszowych uznaje ryzyko stagflacji za wysoko prawdopodobne”
Przed 24 lutego, wszystko wskazywało na to, że w Polsce odbicie gospodarcze po pandemii jest bardzo dynamiczne. Prognozy i scenariusze dla Polski były optymistyczne, choć spokój zakłócały trochę silna presja inflacyjna i związane z nią konieczne podnoszenie stóp procentowych, czyli ceny pieniądza.
– Inwazja na Ukrainę stała się „game changerem” i radykalnie odmieniła uwarunkowania gospodarcze. Dzisiaj trzeba się przygotować na zjawisko od dawna (bo od lat 80. poprzedniego wieku) w gospodarce światowej niewidziane, czyli na tzw. stagflację. Termin stagflacji pochodzi z połączenia dwóch przebiegających paralelnie zjawisk: stagnacji gospodarczej i wysokiej inflacji, czyli oznacza wzrosty cen w warunkach spowolnionego wzrostu gospodarczego, a nawet w warunkach recesji. To zaskakujące połączenie, bo zwykle inflacja towarzyszy fazom silnego wzrostu gospodarczego. Zwykle, dobrej koniunkturze towarzyszą wzrosty cen, bo rośnie popyt, rośnie produkcja, rosną inwestycje. Tymczasem stagflacja oznacza wzrost cen mimo kiepskiej koniunktury i jako taka jest poważną „chorobą” gospodarki, bardzo trudną do wyleczenia – komentuje prof. Aneta Zelek z Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu.
– Zagrożenie stagflacją w Polsce jest dzisiaj bardzo realne, a większość prognoz czy analiz scenariuszowych uznaje ryzyko stagflacji za wysoko prawdopodobne. Dlaczego? Główną przyczyną zjawisk stagflacyjnych mają być: utrzymująca się wysoka dynamika wzrostu cen surowców, w tym głównie cen nośników energii, ale także zakłócenia w handlu międzynarodowym – dodaje prof. Zelek.

Doradca Klienta Świnoujście Firma: MediaExpert Świnoujście w  sieci - Obserwuj nas w Google News