Samolot TUI odleciał do ciepłych krajów z 24-godzinnym opóźnieniem. Beze mnie i rodziny. Cała doba straty to jednak sporo dla tych którzy wykupili tygodniowe czy 10-dniowe wyjazdy. Szczególnie jeśli sam tylko lot w jedną stronę trwa 12 godzin.
TUI miało całą dobę, żeby zaoferować swoim klientom sensowną rekompensatę. Tymczasem nikt z biura nie pojawił się w tym czasie na lotnisku. Nikt z biura nie chciał też rozmawiać przez telefon. Jedynie smsy z info kiedy się stawić na lotnisku.
Do tego wieści od ludzi z check-in, że padł software samolotu, że mechanik z Holandii naprawił, a pilot dalej odmawiał lotu…
To nie jest arogancja. Mam wrażenie, że to celowe działanie! Według metody – unikamy kontaktu ze wściekłymi ludźmi, unikamy zobowiązań, a jak w końcu ludzie polecą i wrócą po jakimś czasie, to zapomną i będzie spokój.
Nie wyobrażam sobie, że niemieckie TUI tak działało w Niemczech.
Czas więc to zmienić!
Dlatego drogie TUI: znacie moje namiary, czekam na kontakt od Was. Długo czekać nie będę….
źródło: