Rutyna przegrała z młodością

Flota – Stal Szczecin 1-3 (0-2)

0-1 Mariusz Sypuła 27 minuta
0-2 Mariusz Sypuła 45 minuta
0-3 Wojciech Dochniak 63 minuta z karnego
1-3 Damian Staniszewski 85 minuta
Flota: Jakub Zdeb, Konrad Kowalczyk (65 Dawid Trafalski), Mateusz Bątkowski, Przemysław Rygielski, Dariusz Kozłowski, Piotr Wysocki (46 Radosław Welka), Kornel Pflantz, Michał Protasewicz (36 Kamil Trzeciak), Grzegorz Skwara, Radosław Misztal (65 Oskar Zięty), Damian Staniszewski.
Nie grali: Grzegorz Hnat, Piotr Tkaczonek, Filip Żabiński.
Trener: Tomasz Błotny.
Kierownik drużyny: Lech Nowak.

Stal: Mateusz Jarząbek, Dominik Ceglarek, Maciej Dochniak, Wojciech Dochniak, Adam Bogacz, Marcin Storek (59 Tomasz Woźniak, 90+5 Sebastian Kujawski), Kajetan Wis, Mikołaj Waszak (55 Piotr Witczak), Konrad Pyś, Bartłomiej Malczewski, Mariusz Sypuła (90+3 Miłosz Waszak).
Nie grał: Oskar Sosnowski.
Trener: Tomasz Jechna.
Kierownik drużyny: Marek Waszak.

Żółte kartki:
Flota: Rygielski (54), Welka (88).
Stal: Bogacz (76), Kujawski (90+6).
Czerwona kartka: Wysocki (90 z ławki, za krytykowanie sędziego).

Sędziowali: Rafał Myślicki, Błażej Syropiatko, Patryk Szefer.

W pierwszej kolejce, w prestiżowym derbowym meczu Arkonia wygrywa 1-0 ze Stalą. Później, w dwutygodniowych odstępach, obydwa zespoły przyjeżdżają do Świnoujścia i zwycięzca derbów przegrywa 0-7, a pokonany wygrywa 3-1. Czy ktoś ma jeszcze wątpliwości dlaczego piła nożna jest najpopularniejszą dyscypliną sportu na świecie?
Oczywiście futbol nie jest zabawą w orła i reszkę, tutaj umiejętności grają bardzo dużą rolę, ale nigdy nie zostawiają rywala bez szans.

Początek meczu nie zapowiadał takiego zakończenia. Flota ruszyła ostro do szturmu, bez większych problemów przedostawała się pod pole karne rywala, można nawet powiedzieć, że miała pomysł na grę. Co zatem nie zadziałało? Chyba po pierwszych dziesięciu minutach nasi zawodnicy zbyt prędko uwierzyli, że są lepsi i dadzą sobie radę, nawet mimo straconych bramek. Zapomnieli tylko, że to nie jest już A klasa i tzw. cwaniactwo boiskowe odgrywać będzie coraz większą rolę. Oczywiście, brakowało szczęścia, kilka decyzji decyzji sędziów było co najmniej kontrowersyjnych, o tym poniżej, ale nie dajmy się zwariować. Mimo tego wszystkiego można było, a nawet należało, ten mecz co najmniej zremisować.
Na początku był napór naszych, okazje Protasewicza, Staniszewskiego, Misztala. W 8 minucie W. Dochniak spudłował z 15 metrów, ale trudno uznać to za jakąś bardzo niebezpieczną sytuację. Gra zaczęła się coraz bardziej wyrównywać, a w każdym razie coraz bardziej gasł impet naszych zawodników. W 27 minucie obrońcy Floty zagapili się, długie podanie przechwycił Sypuła, nasi prawdopodobnie oczekiwali spalonego, w każdym razie zareagowali bardzo niemrawo i dwudziestolatek bez większych problemów pokonał Zdeba. Do przerwy nie poznawaliśmy już naszego zespołu, z pożaru została mała iskierka. Na dodatek w 45 minucie trafił się koszmar. Po błędzie Wysockiego Sypuła znalazł się sam na sam ze Zdebem i zdobył drugiego gola.

Mimo to nie traciliśmy nadziei, przecież nasza drużyna wychodziła już z takich opresji, nawet w I lidze. W 47 minucie, po akcji Bątkowskiego, Skwara podał na czystą pozycję do Trzeciaka, który jednak zaplątał się. Kolejne próby podejmowali Misztal, Bątkowski i Staniszewski. W 62 minucie szczecinianie wyprowadzili kolejną kontrę i Welka sfaulował Pysia, za co sędzia podyktował rzut karny. Wojciech Dochniak strzałem przy prawym słupku nie dał Zdebowi szans i zrobiło się 0-3. Mimo to łudziliśmy się. Nie graliśmy przecież źle i nie byliśmy słabsi. W 68 Trzeciak uderzył z daleka, co sprawiło kłopot Jarząbkowi, ale jednak obronił. Później dwa rzuty wolne wykonywał Skwara. Najpierw nie trafił w bramkę, za drugim razem podał do Kozłowskiego, lecz temu piłka zeszła z nogi. Minutę później Malczewski zza pola karnego strzelił obok słupka, ale po chwili sam na sam z Jarząbkiem znalazł się Bątkowski lecz trafił w słupek. Był jeszcze w 80 minucie strzał Rygielskiego zza pola karnego wybity na róg przez Jarząbka. Wreszcie w 85 Staniszewski z 7 metrów zdobył dla Floty gola. Zaświtała iskierka nadziei zgaszona jednak w 89 minucie przez sędziego, który kompletnie nie zareagował na ścięcie wychodzącego na czystą pozycję Staniszewskiego. W tej sytuacji brak kontaktowego gola w tym momencie rozwiał wszelkie nadzieje. Gwoli sprawiedliwości dodajmy, że jeszcze dwie bardzo dobre okazje miał Sypuła, których jednak nie wykorzystał.