Na profilu facebookowym Narodowego Świnoujścia znaleźliśmy informację o następującej treści ??

„Tym razem, 29 stycznia 2014 roku, odwiedziliśmy świnoujskich Młodych Demokratów, a więc młodzieżówkę Platformy Obywatelskiej. Co nas do tego zmusiło? Otóż akcja, która organizowana jest przez to środowisko. Akcja pt. „Ukraina 2014”, ma na celu zbiórkę darów dla „walczących na Majdanie”. My, jako polscy narodowcy, nie mogliśmy przepuścić takiej okazji, aby zadać kilka niewygodnych pytań świnoujskim działaczom powiązanym z obecnym rządem. Trzech przedstawicieli Narodowego Świnoujścia wyruszyło więc do lokalu na ul. Grunwaldzkiej 22. W lokalu senatora Sławomira Preissa zastaliśmy tylko jednego „młodego demokratę”. Z naszymi pytaniami zwróciliśmy się więc do niego. Chcieliśmy się dowiedzieć, dlaczego aktyw młodzieżowy zależny od Platformy Obywatelskiej, organizuje zbiórki dla, jak to sami określili – „walczących”. Ciekawi nas bowiem fakt stawiania przez polski rząd, i właściwie wszystkie ugrupowania polityczne oraz media podwójnych standardów w ocenie antyrządowych protestów.

Kiedy grupa trzystu osób de facto odłącza się od Marszu Niepodległości, który przechodzi ulicami Warszawy, w sposób spokojny, w liczbie stu tysięcy uczestników, i grupa ta uczestniczy w zachowaniach niezgodnych z prawem, cały Marsz Niepodległości stara się w mediach i ocenach rządowych przedstawić jako zgromadzenie „chuliganów i zadymiarzy”. Wszyscy traktują to wydarzenie jako „zagrożenie dla demokracji”. Kiedy jednak kilka tysięcy przeciwników ukraińskiej władzy od kilku miesięcy protestuje, i to bardzo często w całkowicie niezgodny z prawem sposób, między innymi obrzucając służby (których zachowań również w żaden sposób nie bronimy!) tzw. koktajlami Mołotowa, traktuje się ich i opisuje jako „walczących o wolność”. Jak ma rozumieć to pokolenie młodych Polaków? Że władzy i mediom wcale nie chodzi o „sposób prowadzenia protestów”, a jego cel? Gdyby celem Marszów Niepodległości było dążenie do jeszcze większej uległości Polski wobec unijnych zaleceń, dyrektyw i „standardów”, to byłby to „wspaniały akt odwagi”? Otóż młodzi Polacy te podwójne standardy doskonale widzą, i nie są z nich, delikatnie mówiąc, zadowoleni.

Najważniejsze pytanie dotyczyło jednak tego, dlaczego organizuje się zbiórki dla Ukraińców, a nie dla Polaków mieszkających na obecnych terenach Litwy, Białorusi czy Ukrainy właśnie, o których to rząd zapomina. Wyraziliśmy wynikający z tego faktu smutek i rozżalenie, a działacz młodzieżówki PO przyznał, że to interesująca kwestia, obiecując dowiedzieć się o tego typu akcjach. Zapewniał również o swojej wierze i nadziei, że zebrane przez nich dary nie trafią do środowisk odwołujących się do ideologii Stepana Bandery. O tym, że jest ona wiecznie żywa i obecna na dzisiejszym Majdanie, nie mającym już nic wspólnego z kolorowymi protestami zwolenników dołączenia do „kolorowej i szczęśliwej” Unii Europejskiej (czyli uczynienia z Ukrainy kolejnego rynku zbytu dla Niemiec i zachodnich korporacji), świadczą chociażby słowa wypowiedziane przez jednego z liderów protestów, Andrija Tarasenko, który stwierdził wprost, że „ludobójstwo na Wołyniu to brednia” a „sprawiedliwość” nakazywałaby, aby ziemie południowo-wschodniej Polski, „wróciły” do Ukrainy. My, jako narodowcy, zawsze będziemy stali w obronie Polaków i Polski, a nie „europejskiej integracji” czy romantycznej i może pięknej idei „za wolność naszą i waszą”, która to jednak Polsce jeszcze nigdy niczego nie przyniosła.”

Narodowe Świnoujście