|

Fort Gerharda, zwany Wschodnim, jest niewątpliwie najbardziej żywym skansenem militarnym, spośród trzech XIX-wiecznych twierdz fortyfikacyjnych w naszym mieście. Na każdego turystę czekają tu bowiem nie lada atrakcje. Strzelanie z prawdziwego działa, udział w tradycyjnej musztrze pruskiej czy chociażby możliwość zwiedzania fortecy nocą. Co ważne, w trasie zwiedzania fortu, turystom towarzyszą wykwalifikowani przewodnicy, a nawet sam komendant Twierdzy Świnoujście, kapitan 34. Regimentu Fizylierów im. Królowej Szwedzkiej Victorii. Jak powiada dzierżawca obiektu, Piotr Piwowarczyk, główną ideą tego miejsca jest zapewnienie zwiedzającym żywej lekcji historii. Fort Gerharda znany jest z wielu, niespotykanych w pozostałych fortach, atrakcji. Czym szczycicie się najbardziej? PIOTR PIWOWARCZYK: Przede wszystkim tym, że u nas każdy zwiedzający może na własne oczy zobaczyć, jak funkcjonował fort za czasów pruskich. Każdy turysta ma niepowtarzalna okazję wziąć udział w wojskowym przeszkoleniu, po którym automatycznie staje się kanonierem – najniższym stopniem żołnierzem. Niemalże półtoragodzinna trasa wycieczki po obiekcie w towarzystwie wykwalifikowanego przewodnika to tak naprawdę podróż w czasie. Moim zamiarem było, aby zwykłe zwiedzanie zamienić na żywe spotkanie z historią, stąd wspomniana musztra, pełna wielu trudnych zadań do wykonania, umundurowani przewodnicy, spotkanie z komendantem fortu.

W maju do tych atrakcji dołączyła kolejna. Długo oczekiwane Muzeum Obrony Wybrzeża. Co można w nim obejrzeć? Choć muzeum miało powstać już kilka lat temu, dopiero w tym roku udało nam się je udostępnić gościom. Nadal trwają intensywne prace nad jego udoskonaleniem, ale i tak cieszymy się, że w końcu możemy zaprezentować nasze niezwykłe eksponaty. A jest czym się pochwalić. Do najciekawszych eksponatów zaliczyłbym: wojskową kasę z przełomu XVII i XVIII wieku, przypadkiem znalezioną u jednej z mieszkanek podwolińskiej wsi, która służyła jako koryto dla krów, karabin z czasów napoleońskich, XVIII - wieczny zegar zdobyty pod Austerlitz przez rodzinę przedwojennego świnoujskiego rejenta, oryginalne XIX-wieczne mundury, zabytkowy zegar, zielnik sprzed trzystu lat, oryginalne zdjęcia żołnierzy stacjonujących kiedyś w forcie. Ciekawym eksponatem jest także stacja telegraficzna z końca XIX wieku, przenośnia generalska toaleta, kolekcja 200 ołowianych żołnierzyków, zbiór broni strzeleckiej i amunicji od początku XIX do połowy XX wieku. W muzeum obejrzeć można także pokaźną kolekcję oryginalnych mundurów, w tym unikatowy mundur strzelca z 3 batalionu 34 Regimentu im. Królowej Szwedzkiej Viktorii czy kanoniera z II pułku artylerii im. Hindersina. Najcenniejszym z dokumentów, jakie posiadamy jest akt nominacji na stopień porucznika nadany przez generała Rappa oficerowi armii francuskiej, który pełnił służbę w Świnoujściu. Naszym najnowszym nabytkiem, niewątpliwą perełką na skalę europejską, jest natomiast oryginalna kuchnia polowa z 1916 roku. Nabyliśmy ją dzięki dr. Krzysztofowi Olczakowi, pasjonatowi starych wozów, który natknął się na ten niezwykły okaz w jednym z magazynów gminnych w małej szwajcarskiej wiosce. Jak się okazało, doskonale zachowany, kompletny wóz przeznaczony został po pierwszej wojnie na tzw. zapas wojenny w obronie cywilnej. Co ciekawe, mimo, iż od lat pięćdziesiątych wóz nie był konserwowany, jest w niemalże idealnym stanie. Mało tego, ma komplet wyposażenia, ponad dwieście elementów – od sztućców, talerzy, garnków, po oryginalnie zapakowane worki z kawą i herbatą. W ostatnim czasie udało nam się zdobyć również dwa inne wozy – saperskie z 1917 roku. Właściwie z dnia na dzień powiększa nam się kolekcja zdjęć oraz innych dokumentów związanych z historią twierdzy.
Jak wchodzicie w posiadanie tak unikatowych już teraz rzeczy? Naszym głównym źródłem są po prostu znajomości z kolekcjonerami, pasjonatami historii, zwłaszcza fortyfikacji z czasów pruskich. To oni pomagają nam zdobywać większość z eksponatów. Bardzo pomocnym narzędziem w pozyskiwaniu cennych dla nas rzeczy jest też Internet, za którego pośrednictwem możemy nawiązywać bezpośredni kontakt z posiadaczami cennych rzeczy lub zdobywać informacje o aukcjach antykami. Niestety świadków historii, którzy mogliby przekazać nam cenną wiedzę o forcie, jest już coraz mniej. Coraz trudniej jest też zdobyć dokumenty związane z fortem, stąd też trzeba włożyć wiele wysiłku w pozyskanie chociażby jednego zdjęcia czy jakże cennego świtka papieru. Mimo to zamierzamy nadal powiększać zbiory i prezentować je naszym gościom.
Jakie zmiany będą czekać na turystów w następnym sezonie? Przede wszystkim powiększone, ulepszone muzeum. Jak na razie to dla nas zadanie priorytetowe. Zamierzamy także na pierwszym piętrze udostępnić drugą wystawę, poświęconą nieistniejącemu osiedlu Osternothafen. Z pewnością sporym zaskoczeniem będą także zmiany na trasie turystycznej. Na pewno na brak atrakcji nie będzie można narzekać. Do największych inwestycji budowlanych zaliczyłbym ogrodzenie fortu, pięknym zabytkowym ogrodzeniem, przypominającym dawne ogrodzenie forteczne oraz rewitalizację stanowisk działowych. W najbliższym czasie marzy nam się także otwarcie kameralnej sali klubowej, w której przy blasku kominka można byłoby napić się grzanego wina czy skosztować oryginalnej wojskowej grochówki. Pomysłów na udoskonalenie obiektu mamy wiele, wszystko zależy jednak od środków finansowych...
W swojej ofercie macie także możliwość organizacji różnorakich imprez plenerowych. Oczywiście. Nasz obiekt to idealne miejsce nie tylko dla indywidualnych odwiedzin, ale także dla grup zorganizowanych, dla których mamy specjalny program zwiedzania. To świetne miejsce nie tylko na zielone szkoły, ale także na organizację wielu innych imprez. Bardzo często odbywają się tu zjazdy, konferencje czy imprezy integracyjne dla prywatnych firm. Jesteśmy w stanie zapewnić naszym gościom nie tylko atrakcje o charakterze militarnym, tj. strzelanie z broni, tor przeszkód itd., ale także zaplecze gastronomiczne, no i oczywiście doskonałą atmosferą.
Pojawiają się głosy, mówiące o tym, że w polskim obecnie forcie nie powinno być tak wielu akcentów pruskich. Jak odpiera Pan te zarzuty? Po pierwsze nie mam zamiaru ich komentować. Dla mnie sprawa jest oczywista. Fort był zbudowany w czasie, gdy Świnoujście należało do Prus. To na potrzeby wojsk pruskich powstał, służył najdłużej właśnie im, więc nie widzę powodu, by zmieniać jego historię. Lata świetności twierdzy przypadają właśnie na ten okres, więc postanowiłem skupić się na tym fragmencie jej historii. Uważam, że każdy ma prawo do własnej oceny, własnych odczuć w stosunku do danej epoki historycznej, w tym także historii Świnoujścia, ale nikt nie może podważyć faktów. Historia jest historią i nic na to nie poradzimy. Najważniejsze jest dla mnie to, w jaki sposób ją zaprezentujemy naszym gościom. Przede wszystkim podchodzimy do niej z lekkim dystansem, tłumaczymy zwiedzającym dlaczego nasi żołnierze noszą pruskie mundury i czemu ma to służyć. Nie staramy się nikomu przypodobać, co nam się czasem zarzuca, staramy się po prostu organizować dla turystów lekcję historii. Wbrew pozorom, nasi żołnierze nie są w pełni tymi rodem z Prus. Choć noszą pruskie mundury, mają słowiańską duszę. Zawsze są uśmiechnięci, weseli i bardzo gościnni. A zwiedzanie Fortu odbywa się pod dumnie powiewającą nad fortem najpiękniejszą na świecie – biało- czerwoną flagą!
W funkcjonowanie fortu zaangażowanych jest wiele osób, zwłaszcza młodzież. To prawda. Od wielu lat fort przyciąga tu nie tylko turystów, ale także tych, którzy chcą pomagać w funkcjonowaniu tego zabytku. Ci młodzi ludzie, wkładają wiele serca w to, by fort przyciągał i zachwycał. Większość z nich pracuje tu nie tylko w sezonie, pełniąc funkcję przewodników, ale przez okrągły rok, wkładając w to nieraz wiele ciężkiej fizycznej pracy. Większość nie robi tego tylko i wyłącznie dla pieniędzy.
Czy widzi w nich Pan zatem swoich następców? Myślę, że wielu z nich będzie godnymi kontynuatorami naszego dzieła. Już teraz widzę w nich tyle zapału, entuzjazmu, zaangażowania, że nie mam co do tego złudzeń. Cieszę się, że także młode pokolenie interesuje historia naszego miasta, i że potrafią się jej poświęcić na całego. Tak, jak ja, mają okazję połączyć pracę z pasją. Mam nadzieję, że ich zapał nie ostygnie, bo fortowi potrzeba „świeżej krwi”, nowych pomysłów.
Skąd w Panu tak wielka pasja do fortu? Od dzieciństwa moją pasją była historia, jednakże chyba w trochę innym wymiarze niż w przypadku przeciętnego człowieka. Ja nie tylko pragnąłem poznać fakty historyczne, ale zetknąć się z nimi poprzez proces poszukiwania ich śladów.
Czyli poprzez poszukiwanie skarbów? Dokładnie. A wszystko za sprawą twórczości Zbigniewa Nienackiego, zwłaszcza jego bohatera - Pana Samochodzika. To dzięki niemu, zacząłem swoją przygodę z historią, skarbami i fortyfikacją.
Dziękuję za rozmowę.

|