Opowieść Patrycji - Nowy Wyspiarz
25-letnia Patrycja Muzykiewicz straciła pracę w szwedzkiej spółce Kreatina, gdzie była...
Czytaj więcej
|
|
25-letnia Patrycja Muzykiewicz straciła pracę w szwedzkiej spółce Kreatina, gdzie była...
Czytaj więcej
|
Duży Lotek
2012-05-22 6 9 32 34 38 44 Multi Multi 2012-05-22 14:00 3 4 9 15 18 26 37 38 39 44 47 50 52 57 62 65 71 73 75 76 Plus 38 Multi Multi 2012-05-22 22:15 2 9 10 12 17 19 20 21 23 27 35 39 50 55 57 66 68 72 73 76 Plus 57 Twój Szczęśliwy Numerek Express Lotek 2012-05-22 1 12 14 26 27 Zakłady Specjalne |
WYWIAD Z KOMENDANTEM - Nowy Wyspiarz |
|
|
|
| Piątek, 23. Styczeń 2009 20:55 | |||
![]() NOWY WYSPIARZ: Jak ocenia Pan zeszły rok? Czy świnoujska policja odniosła jakiś spektakularny sukces? mł. insp. WALDEMAR RATAJCZAK: Bardzo dobrze. Tak samo nasze osiągnięcia ocenia Komenda Wojewódzka w Szczecinie. Na poparcie tego mogę posłużyć się statystykami, które jednoznacznie wskazują, że ubiegły rok możemy zaliczyć do udanych. Niemal we wszystkich kategoriach przestępczości odnotowaliśmy w mieście znaczny spadek, wzrosła natomiast ich wykrywalność. W stosunku do 2007, wzrost ten wyniósł około 10 procent. Dynamika postępowań wszczętych ukształtowała się natomiast na poziomie 93 procent. Zatem mamy się czym pochwalić. Jak Pan ocenia stan bezpieczeństwa w naszym mieście? W porównaniu z latami ubiegłymi przestępczość rośnie, czy spada? Jak już wspomniałem, z roku na rok przestępczość w Świnoujściu spada, toteż mogę pokusić się na stwierdzenie, że Świnoujście staje się coraz bezpieczniejsze. Mogę również zapewnić mieszkańców, że mogą czuć się w mieście bezpiecznie. Czy w Świnoujściu istnieją regiony szczególnie zagrożone przestępczością? Z analiz stanu bezpieczeństwa, jakie sporządzamy raz na kwartał wynika, że w przypadku Świnoujścia nie możemy mówić o rejonach szczególnie niebezpiecznych, czy zagrożonych występowaniem większej ilości przestępstw. Właściwie żadna z tych analiz nie wykazała, żeby któryś z rejonów miasta charakteryzował się nagminnością, bądź systematycznością występowania jakiejś grupy przestępstw lub wykroczeń. Jedynym rejonem, o którym możemy powiedzieć, że może istnieć tam potencjalne zagrożenie, wynikające jednak przede wszystkim z rozwiązań urbanistycznych, to rejon ulic Steyera, Lutyckiej i Łużyckiej. Mieszkańcy wskazują jednak, że takich miejsc jest więcej. Najczęściej wymieniają rejon ulicy Modrzejewskiej, osiedle przy Krzywej oraz Hołdu Pruskiego. Czy policyjne statystyki to potwierdzają? Właściwie nie. Jak dotąd nie stwierdziliśmy, żeby w tych rejonach poziom przestępstw czy wykroczeń być zdecydowanie wyższy. Na podstawie rozmów, jakie przeprowadzam z dzielnicowymi tych obszarów, także nie wynika, by były one miejscami o podwyższonej przestępczości. Tereny te są stale patrolowane, tak jak zresztą reszta miasta, więc nie ma przesłanek, by nazwać wskazane je szczególnie niebezpiecznymi. Co do budynku socjalnego przy ulicy Modrzejewskiej, to mogę powiedzieć w ten sposób – rejon ten nie jest jakoś specjalnie niebezpieczny dla mieszkańców, ale rzeczywiście jest uciążliwy dla policji. Bywały okresy, że radiowóz musiał zjawiać się tam nawet kilka razy dziennie i częściej aniżeli w innych miejscach. Nie wszystkie jednak interwencje policjantów dotyczyły realnego zagrożenia. Z czego zatem wynika fakt, że mieszkańcy tych rejonów czują się zagrożeni? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Dlaczego rejon ulicy Krzywej nazywany jest niebezpiecznym, naprawdę ciężko mi powiedzieć. Przecież osiedle jest dobrze oświetlone, co więcej - monitorowane, więc skąd taka opinia? Być może część mieszkańców czuje się zagrożona samym faktem, że w pobliżu można spotkać grupki młodzieży. Nie oznacza to przecież, że sama ich obecność jest już jakimkolwiek zagrożeniem. Młodzież jest wszędzie, ale nie zawsze robi coś złego. Z mojego doświadczenia wynika, że ludzie często obawiają się zagrożeń potencjalnych, takich, które nawet nie muszą być wcielane w życie. Najlepszą metodą na wyeliminowanie potencjalnego zagrożenia, jest bezwzględna reakcja na zaistniałe zdarzenie. Mam tu na myśli reakcję mieszkańców na przejawy łamania prawa. Trzeba bowiem pamiętać o tym, że policja nie może być wszędzie, dlatego tak ważni w ściganiu i eliminowaniu przestępstw i zagrożeń są świadkowie i ich relacje. Nie bójmy się zatem zgłaszać przestępstw, nie bójmy się wzywać policję, jeśli coś zagraża nam lub naszemu bezpieczeństwu. Chciałbym przy okazji podkreślić, że policja ma obowiązek przyjąć każde zgłoszenie telefoniczne i podjąć interwencję. Tak też się dzieje zawsze, gdy komukolwiek grozi niebezpieczeństwo. Niestety, zdarzają się w naszej pracy przypadki, kiedy patrol wzywany jest bezpodstawnie. Gdy podczas interwencji na miejscu okazuje się, że nie ma ani zagrożenia dla zdrowia czy życia, ani przesłanek do interwencji funkcjonariuszy, wówczas policja kieruje do sądu wnioski o ukaranie osoby, która wezwała patrol. Niestety, trudno czasem przekonać społeczeństwo do tego, że takie sytuacje bardzo utrudniają nam pracę i wpływają na obniżenie naszej skuteczności. Spotykamy się także ze zgłoszeniami, które nie „kwalifikują się” do podjęcia interwencji przez policję w danej chwili. Mam tu na myśli przede wszystkim te przypadki, które powinny zostać rozstrzygnięte w toku postępowania sądowego z oskarżenia prywatnego, lub takie, które mogą być rozwiązane w późniejszym czasie, na przykład z dzielnicowym danego rejonu. Jeśli chodzi o ulicę Hołdu Pruskiego, to muszę przyznać, że sprawa jest bardzo złożona i wielowątkowa. Na pewno istnieje tam długotrwały, głęboki konflikt sąsiedzki, który także ma wpływ na zaistniałą tam sytuację i pod pewnym względem również generuje poczucie zagrożenia wśród mieszkańców. Jakie konkretne działania podejmujecie w stosunku do sytuacji panującej obecnie na tej ulicy? Zapewniam wszystkich, że jako policja podejmujemy wszystkie działania, jakie w tym względzie nakazuje nam prawo. Rzeczywiście zgłoszeń dotyczących członków rodziny K., której sprawa dotyczy, odnotowujemy bardzo dużo. Przy każdym zgłoszeniu, w którym osoba zgłaszająca informuje nas o popełnieniu przestępstwa lub wykroczenia, podejmujemy interwencję i wszelkie działania przewidziane prawem. Reagujemy na każdy sygnał od mieszkańców, nie zawsze jednak możemy podjąć kroki, jakich by sobie życzyli, ponieważ nie zawsze mamy podstawy do zatrzymania i aresztowania osoby, której dotyczy zgłoszenie. Problem mieszkańców ulicy Hołdu Pruskiego z rodziną K. jest faktycznie bardzo trudny, lecz policja nie może podejmować kroków innych, aniżeli te, na które pozwala jej prawo. Interweniujemy w przypadku nieprzestrzegania bądź naruszania przez członków rodziny K. przepisów. Niekiedy jednak ich „działalność” ogranicza się do obrzucania sąsiadów wyzwiskami. To z pewnością jest bardzo dotkliwe dla osób w ten sposób przez rodzinę K. obrażanych, wzbudza ich uzasadniony sprzeciw i gniew. Jedyną prawnie przewidzianą metodą przeciwstawienia się tego typu słownej agresji, jest podanie agresorów do sądu z oskarżenia prywatnego. Za swej strony mogę poinformować, że jako policja w okresie od marca 2008 roku do chwili obecnej wystosowaliśmy 14 wniosków do innych instytucji, w których kompetencjach leży rozwiązanie problemów związanych z tą rodziną. I tak – 6 wniosków skierowaliśmy do Sądu Rodzinnego i Nieletnich, 6 do Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych i 2 do Poradni Zdrowia Psychicznego. Ponadto ulica Hołdu Pruskiego jest w stałym zainteresowaniu dzielnicowego tego rejonu oraz policji, która na bieżąco patroluje ten rewir. Co według Pana, przeszkadza policji w bardziej efektywnym wykonywaniu obowiązków? Jedyną bolączką, która od mniej więcej 2 lat nurtuje naszą komendę, są braki kadrowe. Obecnie mamy aż 17 wakatów, pracy natomiast nie ubywa, co oznacza, że trzeba ją rozłożyć na mniejszą ilość funkcjonariuszy. Niestety, to w znaczny sposób ogranicza, a nawet obniża efektywność naszej pracy. Czyli prowadzona od dłuższego czasu kampania zachęcająca do wstąpienia do policji i przeprowadzane częste rekrutacje nie przyniosły wymiernych efektów w Świnoujściu? Niestety, w przypadku Świnoujścia odzewu nie było. Liczba wakatów stale utrzymuje się na tym samym poziomie. O ile w innych miastach te działania przyniosły pożądany efekt, o tylu u nas są one właściwie niezauważalne. Świnoujścian nie interesuje praca w policji. Wynika to przede wszystkim z konkurencyjności na tutejszym rynku pracy. Dla wielu młodych mieszkańców praca w innych formacjach mundurowych, takich jak wojsko czy Straż Graniczna, wydaje się być bardziej atrakcyjna, choćby ze względu na proponowane zarobki, a w przypadku wojska - także na możliwości mieszkaniowe. Inni natomiast preferują pracę na morzu. Poza tym większość młodych ludzi co roku opuszcza miasto. Wyjeżdżają na studia, po czym często już na dobre zmieniają miejsce zamieszkania. Nie sposób tu pominąć emigracji zarobkowej, której największą falę mamy już chyba za sobą. To był poważny upust „młodej polskiej krwi”, dotyczył zresztą całego kraju, nie tylko Świnoujścia. Trzeba też pamiętać, że nasze miasto od kilku lat może pochwalić się niskim wskaźnikiem bezrobocia, kształtującym się obecnie na poziomie około 7 procent. Wszystko to wpływa na stan zatrudnienia w tutejszej komendzie. Z badań statystycznych wynika, że Policja cieszy się bardzo dużym zaufaniem Polaków. Mimo to komunikacja między społeczeństwem a policjantami często szwankuje. Wiele przestępstw i wykroczeń nie jest zgłaszanych, bo ludzie nie wierzą, że policja może im rzeczywiście pomóc. Mieszkańcy zazwyczaj nawet nie znają swojego dzielnicowego. Czy świnoujska policja ma sposób, jak zaradzić takim sytuacjom? Właśnie po to, by zmniejszyć dystans między obywatelami a funkcjonariuszami i przekonać ludzi do tego, żeby pomagali policji w eliminowaniu patologii życia społecznego, chcemy wprowadzić już w I kwartale tego roku cykl spotkań mieszkańców danych rejonów miasta z dzielnicowymi. Mimo braków w kadrze, a co za tym idzie dużą rotacją na stanowiskach dzielnicowych chcemy, by doszły one do skutku. Mam nadzieję, że podczas spotkań, które odbywać się będą w miarę potrzeb mieszkańców, funkcjonariusze będą mogli bliżej poznać swój rejon pracy, jego problemy, ewentualne zagrożenia, a także osoby, które w tym rejonie mieszkają. Chcemy ponadto, by stały się one okazją do przybliżenia świnoujścianom zagadnień z zakresu pracy policji i praw, dotyczących każdego obywatela. Zapewniam, że nie będziemy się zrażać ewentualną niską frekwencją na takich spotkaniach. Zamierzamy bowiem organizować je nawet dla kilku zainteresowanych. Czy uważa Pan, że zasoby sprzętowe i wyposażenie tutejszej komendy są wystarczające w stosunku do stawianych przed policją zadań? Jeśli chodzi o sprzęt, którym dysponujemy, nie mamy powodów do narzekań. Pod koniec ubiegłego roku otrzymaliśmy nowy pojazd, do końca stycznia mamy otrzymać ich jeszcze 4, a w połowie roku kolejne, tak więc są powody do zadowolenia. Borykamy się jednak z pewnymi brakami w wyposażeniu pomieszczeń policjantów. Mam tu na myśli przede wszystkim sprzęt komputerowy, który znacznie ułatwiłby im i uefektywnił pracę, a także sprzęt biurowy, taki jak krzesła i biurka. Serdecznie dziękuję serdecznie za rozmowę. /rozmawiała Katarzyna Najderek/
|