Opowieść Patrycji - Nowy Wyspiarz
25-letnia Patrycja Muzykiewicz straciła pracę w szwedzkiej spółce Kreatina, gdzie była...
Czytaj więcej
|
|
25-letnia Patrycja Muzykiewicz straciła pracę w szwedzkiej spółce Kreatina, gdzie była...
Czytaj więcej
|
Duży Lotek
2012-05-22 6 9 32 34 38 44 Multi Multi 2012-05-22 14:00 3 4 9 15 18 26 37 38 39 44 47 50 52 57 62 65 71 73 75 76 Plus 38 Multi Multi 2012-05-22 22:15 2 9 10 12 17 19 20 21 23 27 35 39 50 55 57 66 68 72 73 76 Plus 57 Twój Szczęśliwy Numerek Express Lotek 2012-05-22 1 12 14 26 27 Zakłady Specjalne |
Z STSG NA OXFORD UNIVERSITY - Nowy Wyspiarz |
|
|
|
| Poniedziałek, 12. Styczeń 2009 06:40 | |||
![]() Krzysztof Lorek jest uczniem III klasy LO STSG, olimpijczykiem, stypendystą Prezesa Rady Ministrów. Pasjonuje się przedmiotami ścisłymi, a przede wszystkim fizyką. Bardzo lubi się uczyć, ale znajduje też czas na to, żeby pograć na perkusji lub gitarze. Jego pęd do wiedzy znają najlepiej matematyczka, Barbara Sadza i fizyk, Wojciech Lech – nauczyciele, którym (jak sam twierdzi) najwięcej zawdzięcza. Należy do najlepszych i najbardziej znanych uczniów swojej szkoły. Właściwie jest tam niekwestionowaną gwiazdą. Skromny, ale świadomy własnej wartości, szuka dla siebie wciąż nowych wyzwań. Kilkanaście dni temu otrzymał informację, że został przyjęty na Uniwersytet Oxfordzki. To pierwszy w STSG i Świnoujściu licealista, który podejmie studia w tej prestiżowej, najstarszej anglojęzycznej uczelni świata. Jak mówi: - Ja przetarłem szlak, a... ...za mną pójdą inni rozmowa z Krzysztofem Lorkiem NOWY WYSPIARZ: Dlaczego akurat Uniwersytet Oxfordzki? KRZYSZTOF LOREK: Pomysł narodził się w mojej szkole. Już rok wcześniej próbował swoich sił w Oxfordzie jeden z ubiegłorocznych maturzystów, ale zabrakło mu szczęścia. Kiedy zafascynowała mnie fizyka, postanowiłem zrobić wszystko, by studiować ją tam, gdzie poziom nauczania należy do najwyższych na świecie. Uniwersytet Oxfordzki znajduje się w ścisłej czołówce takich uczelni, a jego dodatkowy atut stanowi fakt, że językiem wykładowym jest angielski, który znam w stopniu bardzo dobrym. Uniwersytetu w Cambridge nie brałem pod uwagę, bo o ile zdążyłem się zorientować, szperając w Internecie, tam nie ma osobnej fizyki. Są tylko nauki przyrodnicze. Co trzeba zrobić, żeby zostać studentem Oxfordu? Przede wszystkim trzeba mieć dużą wiedzę w przedmiocie, który zamierza się studiować oraz bardzo dobrze władać językiem angielskim. Jeśli spełnia się te dwa warunki, należy do 15 października przygotować i wysłać na uczelnię swoją aplikację. Druk jest dostępny w serwisie internetowym, przez który kandydaci składają aplikację na dowolną angielską uczelnię. Trzeba w nim umotywować, dlaczego wybiera się Oxford. Ja napisałem o tym, co mnie pasjonuje, jakie książki przeczytałem, czym się interesuję poza fizyką. Wspomniałem też, że na Uniwersytecie Oxfordzkim pracują najlepsi fizycy i że w przyszłości chciałbym do nich dołączyć. Część aplikacji wypełniał mój nauczyciel, który musiał wydać mi opinię. Oczywiście w języku angielskim. W połowie listopada do STSG przyszedł z Oxfordu test. Miałem 2 godziny na jego rozwiązanie. Szkoła musiała dopilnować, żeby wszystko odbyło się prawidłowo. Test zawierał pytania i zadania z fizyki i matematyki. Udało mi się rozwiązać wszystko. W grudniu otrzymałem zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną. Czy test był trudny? Dałby mu radę przeciętnie uczący się licealista? Prawdę mówiąc nie wiem, ile umie uczeń przeciętny, ale wydaje mi się, że mógłby sobie jako tako poradzić z fizyką, bo materiał nie zawierał niczego, czego byśmy nie przerabiali na lekcjach. Natomiast z pewnością nie przebrnąłby przez część matematyczną. Były tam całki, szeregi Taylora... Tego nie ma w programie polskich liceów. Przerabiam te zagadnienia pod okiem mojej nauczycielki, pani Barbary Sadzy. Tak matematyki, jak i fizyki uczę się na poziomie rozszerzonym, oprócz tego mam dodatkowe zajęcia pozalekcyjne. Bardzo dużo pracuję też w domu. Doskonałym narzędziem do nauki jest komputer. Z serwisu internetowego YouTube ściągnąłem sobie wykłady z fizyki, prowadzone przez profesora Waltera Lewina z Massachusetts Institute of Technology. Polecił mi go mój nauczyciel, pan Wojciech Lech. Jak przebiegły rozmowy kwalifikacyjne z profesorami Oxfordu? Przeszedłem trzy rozmowy - dwie w poniedziałek i jedną we wtorek. Z dwóch pierwszych byłem bardzo zadowolony. Odpowiedziałem w sumie ma jakieś 30 pytań. Większość nie dotyczyła samej wiedzy, tylko raczej umiejętności szybkiego myślenia oraz kojarzenia faktów. Następnego dnia miałem rozmowę z niezwykle miłą i pogodną doktor fizyki plazmowej, która zadała mi 2 bardzo szczegółowe pytania: jedno z matematyki, drugie z astrofizyki. Nie chcę powiedzieć, że sobie z nimi nie poradziłem. Udzieliłem odpowiedzi, ale mogłem to zrobić lepiej. Czy twoja znajomość angielskiego okazała się wystarczająca? Pojechałem do Anglii z bratem. Byliśmy w Londynie 2 albo 3 dni przed terminem. Sporo przez ten czas zwiedziłem, ale przy okazji uzmysłowiłem sobie, że trudność sprawia mi brytyjski akcent Anglików. Do tego oni mówią bardzo szybko, przez co trudno mi było ich zrozumieć. Początkowo byłem przerażony. Kiedy w niedzielę dotarłem do Oxfordu, wszyscy kandydaci na studentów fizyki zostali zaproszeni na spotkanie z jednym z profesorów. Wtedy przestałem się bać, bo profesor mówił zrozumiale. Byłem pewien, że dam sobie radę. Co prawda podczas rozmów kwalifikacyjnych okazało się, że przez ten ich akcent niektórych słów jednak nie rozumiem, ale znałem materiał, wiedziałem czego dotyczy pytanie, więc ich znaczenia domyślałem się z kontekstu. Ilu kandydatów zaproszono na rozmowy do Oxfordu? Kandydatów do mojego college’u było trzydziestu, w tym jeden o polsko brzmiącym nazwisku. Nie wiem jednak, czy rzeczywiście przyjechał z Polski, ponieważ nie udało mi się ustalić, który to. Przyjęto 6 osób, co oznacza, że o jedno miejsce ubiegało się pięciu chętnych. O tym, że zostałem zaakceptowany, uczelnia powiadomiła mnie listownie. Wiadomość nadeszła tuż po świętach Bożego Narodzenia. Teraz został ci już tylko egzamin maturalny? Tak, ale trzeba go zdać bardzo dobrze. Zostałem poinformowany, że aby przyjęcie mnie na Uniwersytet Oxfordzki stało się faktem, muszę zaliczyć maturę na co najmniej 85 procent. Mam nadzieję, że warunek ten nie dotyczy egzaminu z języka polskiego. Kilka dni temu wysłałem do Oxfordu pytanie w tej sprawie. O pozostałe przedmioty, które będę zdawać, czyli o matematykę, fizykę i język angielski, jestem spokojny. Kiedy i dlaczego zainteresowałeś się fizyką? W kręgu moich zainteresowań fizyka była właściwie od zawsze, bo swoją zawodową przyszłość od początku wiązałem właśnie z przedmiotami ścisłymi. Kiedy byłem w gimnazjum, chciałem zostać elektronikiem albo konstruktorem. Uczęszczałem na kółko, które prowadził mój nauczyciel informatyki, pan Wiesław Kaczanowski. W planach miałem studia na jakiejś dobrej, prestiżowej uczelni technicznej. W I klasie liceum, za sprawą pana Wojciecha Lecha uświadomiłem sobie, że najwspanialszą dziedziną nauki jest fizyka. W ten sposób stałem się kolejną „ofiarą” pana Lecha, który miłością do tego przedmiotu „zaraził” już całkiem sporą grupę najlepszych uczniów mojej szkoły. Ale nie mam o to pretensji. Właściwie, to jestem mu bardzo wdzięczny. Gdyby nie on i nie pani Barbara Sadza, nie osiągnąłbym tego, co mam. To głównie dla tych nauczycieli nie dałem się mamie namówić na XIII LO w Szczecinie. Jakie zagadnienia z fizyki interesują cię najbardziej? Ostatnio bliżej zainteresowała mnie fizyka atmosferyczna i optyka, ale tak naprawdę interesuję się wszystkim, co jest związane z fizyką. Uważam, że żadna dziedzina nauki nie ma takiej skali widzenia. Fizyk bada wszystko - od mikroświata po makrokosmos. Co zamierzasz robić po ukończeniu studiów w Oxfordzie? Zafascynowały mnie wykłady prof. Waltera Lewina, dlatego chętnie zostałbym na uczelni i uczył studentów, zwłaszcza że mógłbym wtedy prowadzić prace badawcze. Pierwszy krok w tym kierunku już zrobiłem. Teraz muszę jeszcze jak najlepiej zdać maturę. Jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli, może zwiążę się z Uniwersytetem Oxfordzkim na stałe? Dzisiaj, w każdym razie, jest to moje największe marzenie... Życzymy ci, żeby się spełniło. Gratulujemy wiedzy, determinacji oraz odwagi. I już teraz zapraszamy na rozmowę podczas twoich pierwszych oxfordzkich wakacji. /rozm. Halina Piórowska/
|