Nieudana próba korupcji
Trzydziestoczteroletniego mieszkańca Redy, Tadeusza P., zatrzymali 5 stycznia...
Czytaj więcej
|
|
Trzydziestoczteroletniego mieszkańca Redy, Tadeusza P., zatrzymali 5 stycznia...
Czytaj więcej
|
Duży Lotek
2012-05-19 1 7 11 21 28 39 Multi Multi 2012-05-21 14:00 14 21 22 27 34 37 39 41 42 44 47 48 49 56 64 67 69 70 74 80 Plus 42 Multi Multi 2012-05-21 22:15 7 10 11 26 28 29 30 33 35 36 52 59 63 64 71 72 73 75 77 78 Plus 59 Twój Szczęśliwy Numerek Express Lotek 2012-05-19 3 5 11 29 42 Zakłady Specjalne |
Proces bandy Przemysława K-K. - Nowy Wyspiarz |
|
|
|
| Niedziela, 23. Sierpień 2009 20:16 | |||
|
ZEZNANIA MORDERCY JANA G. 11 sierpnia przed szczecińskim Sądem Okręgowym odbyła się kolejna rozprawa przeciwko 5 bandytom, którzy na przestępczym koncie mają napady, rozboje, kradzieże samochodów, skok na kantor na świnoujskim terminalu promowym i na sklep RTV w Wolinie, a przede wszystkim 2 zabójstwa, w tym mieszkańca Świnoujścia, Jana G. Od początku trwania procesu herszt bandy Przemysław K-K. wprowadzany jest na salę rozpraw w łańcuchach na rękach i nogach. We wtorek zeznawał m.in. w sprawie napadu na siedzibę spółki Sekret. 8 sierpnia 2005 Świnoujściem wstrząsnęła śmierć pracownika Sekretu. Jan G. został bestialsko zamordowany podczas pełnienia dyżuru. Z miejsca zbrodni zginęło ponad 500 tys. złotych, pochodzące z utargów sklepowych. Policjanci i technicy kryminalistyki zabezpieczyli szereg śladów, również materiał biologiczny, z którego wyodrębniono kod DNA. Mimo to sprawców nie udało się ustalić. Śledztwo utknęło na długie miesiące. Dwa lata później w Policach bandyci napadli na salon jubilerski. Na głowach mieli kominiarki, zrabowali kosztowności, których wartość rynkowa przekraczała 100 tys. złotych. Jeden z nich metalową rurką pobił sprzedawczynię. Policjanci zorganizowali pościg. Przemysław K-K. uciekał z biżuterią. Tym razem jednak opuściło go szczęście - został postrzelony w stopę i wpadł w ręce funkcjonariuszy. Taki był początek końca jego bandy. Porównując brutalne napady, w których zabezpieczono kod DNA, śledczy ustalili, że to on jest zabójcą Jana G. ze Świnoujścia. Od tej pory śledztwo toczyło się już bez większych przeszkód. Podczas wtorkowej rozprawy Przemysław K-K. zeznawał m.in. w sprawie napadu na siedzibę spółki Sekret. Skok był bardzo starannie przygotowany. Bandyci odwrócili uwagę pracowników ochrony i policjantów, rozbijając przed napadem witryny w sklepie z biżuterią. Do pomieszczenia, w którym dyżurował Jan G., dostali się przez dach. Taranem stłukli okno. Relację bandyty przytoczył Adam Zadworny, dziennikarz Gazety Wyborczej: - Rzucam tarana, wchodzę, w ręku mam pistolet, krzyczę "Napad". Ochroniarz rzuca się do szarpania, więc uderzam go pistoletem w głowę, on się za nią łapie, pada na wznak. Pyta: "Czego chcesz?". Mówię "Pieniędzy". On na to "Tutaj nie ma żadnych pieniędzy". Mogło się zdarzyć, że uderzyłem go jeszcze, nie wykluczam tego. Skatowany Jan G. nie przeżył napadu. Przemysław K.-K. przeszukał kieszenie swojej ofiary. W jednej z nich znalazł kluczyk do sejfu zawierającego ponad pół miliona złotych. Nie niepokojony przez nikogo, opuścił miejsce zbrodni. Powrócił tam dopiero 23 marca 2008, podczas wizji lokalnej. Wszyscy oskarżeni w tym procesie to recydywiści. Plany swoich przestępczych akcji dopracowywali w najdrobniejszych szczegółach. Do skoków używali kradzionych aut, dokonywali podpaleń, by odwrócić uwagę policji. Śledczy postawili bandzie łącznie 121 zarzutów. Zabójcy Jana G. grozi dożywocie. /mat/
|