|
- Siedem lat temu wioskę tworzyło 350 osób. W tym roku zgłosiło się 3 tys. chętnych. Przyjeżdżają z 24 krajów - mówi Wojciech Celiński, prezes stowarzyszenia Centrum Słowian i Wikingów Wolin Jomsborg Vineta Wojciech Celiński, prezes stowarzyszenia Centrum Słowian i Wikingów Wolin Jomsborg Vineta
XV Festiwal Słowian i Wikingów rozpoczyna się w piątek w Wolinie. Potrwa do niedzieli. O tym, jak impreza się zmieniała, o powrocie do źródeł i o tym, dlaczego warto kupić sobie niewolnika, rozmawiamy z Wojciechem Celińskim, naczelnym wikingiem, prezesem stowarzyszenia Centrum Słowian i Wikingów Wolin Jomsborg Vineta.
Rozmowa z naczelnym wikingiem
Anna Łukaszuk: To już XV edycja festiwalu. Pamięta pan początki?
Wojciech Celiński: - Tak. Pierwszą imprezę zorganizowali Duńczycy. Zobaczyli w Kopenhadze wystawę poświęconą opisywanej w wielu sagach wiosce Jomsborg, znanej dziś jako Wolin.
Po sukcesie pierwszej imprezy miasto postanowiło kontynuować zabawę. My jako stowarzyszenie przejęliśmy organizację festiwalu siedem lat temu. Od tamtego czasu impreza bardzo się zmieniła. Przełomowym momentem było przeniesienie wioski z miasta na wyspę Ostrów Recławski. To pozwoliło nadać klimatu i intymności gościom, którym w końcu turyści przestali wchodzić do namiotów.
Festiwal z każdym rokiem przyciąga więcej chętnych. Ilu uczestników przyjechało na pierwszą edycję, a ilu jest teraz?
- Siedem lat temu wioskę tworzyło 350 osób. W tym roku zgłosiło się 3 tys. chętnych. Niestety, w skansenie nie mamy tyle miejsca. Mieścimy tylko 1500 osób. Przyjeżdżają z 24 krajów. Będą wikingowie ze Skandynawii, ale także z Włoch, Francji, Estonii czy Rosji, a nawet z USA.
Amerykańscy wikingowie?
- No pewnie. Jest udowodnione, że wikingowie dopłynęli do wybrzeży Kanady przed Kolumbem. Około X wieku przybyli do obecnej Kanady. W USA jest naprawdę wielu wikingów. I chętnie do nas przyjeżdżają.
Rośnie nam też liczba turystów. Początkowo przewijało się ok. 10 tys. osób. w zeszłym roku gościliśmy ponad 35 tys. zwiedzających.
Co wyjątkowego czeka turystów w tym roku?
- Staramy się, żeby każda edycja była tematyczna. Tym razem tematem głównym będą wierzenia. Np. piątek poświęcony jest pogaństwu. Będziemy mogli zobaczyć obrzędy, jakie towarzyszyły mieszkańcom Wolina tysiąc lat temu. Będzie przyjęcie do wspólnoty, postrzyżyny, ślub, a wieczorem pogrzeb. To bardzo wierne rekonstrukcje, warto je zobaczyć. Ciekawy jest też jarmark niewolników. Wszystko odbędzie się tak jak w średniowieczu. Będzie można kupić piękną kobietę, silnego mężczyznę, a nawet dziecko. Cena wywoławcza zależy oczywiście od walorów niewolnika. Zakupiony przez nas wiking lub Słowianin np. przez godzinę będzie wykonywał wszystkie nasze polecenia.
Głównym celem festiwalu jest więc wysłanie turystów w historyczną podróż.
- Dokładnie. Chcemy pokazać miasto takie, jakim było. Będzie można udać się do rzemieślnika, zjeść podpłomyki, nawet spotkać ulicznego żebraka. Zależy nam, żeby wszystko było naturalne. Dlatego bitwy, które możemy oglądać codziennie o 16, nie są reżyserowane. Wojowie ruszają na siebie w pełnym rynsztunku i kto lepiej tłucze, ten wygrywa. Wynik nie jest znany aż do końca. To naprawdę wyjątkowa impreza, możliwość przeniesienia się w klimaty średniowiecza. Naprawdę warto nas odwiedzić.
Szczegółowy program imprezy na stronie www.jomsborg-vineta.com
Źródło: Gazeta Wyborcza Szczecin
|