TYGODNIEM POMOCY OFIAROM PRZESTĘPSTW
Prokuratura Rejonowa w Świnoujściu informuje, iż w powyższym...
Czytaj więcej
|
|
Prokuratura Rejonowa w Świnoujściu informuje, iż w powyższym...
Czytaj więcej
|
Duży Lotek
2012-02-07 1 5 13 17 37 38 Multi Multi 2012-02-08 14:00 4 10 11 25 32 33 38 42 43 48 49 62 63 66 68 70 74 75 78 79 Plus 4 Multi Multi 2012-02-07 22:15 2 5 10 14 23 28 37 40 47 48 49 50 52 54 56 57 61 71 72 76 Plus 5 Twój Szczęśliwy Numerek Express Lotek 2012-02-07 4 20 32 35 40 Zakłady Specjalne |
Wypadek na wraku "Heweliusza": koniec śledztwa |
|
|
|
| Wtorek, 30. Grudzień 2008 20:17 | |||
|
Śledztwo w sprawie śmierci nurka podczas ekspedycji na wrak "Jana Heweliusza" zostanie w środę umorzone - dowiedziała się "Gazeta". - Taka decyzja zapadnie ze względu na brak znamion czynu zabronionego - mówi prokurator rejonowy w Świnoujściu Włodzimierz Cetner. - Przesłuchaliśmy świadków, zebraliśmy dokumenty, mamy wyniki sekcji zwłok. Wszystko wskazuje na to, że nie doszło do przestępstwa. 41-letni Stanisław G. był jednym z kilkunastu nurków, którzy we wrześniu wzięli udział w wyprawie na wrak "Heweliusza". Ze śledztwa wynika, że mężczyzna wraz z kolegą wpłynął do wnętrza siłowni, mimo że uczestnicy wyprawy mieli tego nie robić (do penetrowania wraku niezbędne jest specjalistyczne przeszkolenie). Płetwami wzniecili zalegający w siłowni mazut. Stracili ze sobą kontakt wzrokowy. Tylko jednemu z nich udało się wydostać z wraku. Dopiero kilka tygodni po tragedii nurkowie wynajęci przez rodzinę Stanisława G. wydobyli jego ciało. Pretensje pod adresem organizatorów wyprawy na "Jana Heweliusza" wysuwała żona Stanisława G. Jej zdaniem akcja poszukiwawcza była prowadzona źle. Ze śledztwa nie wynika jednak, aby ktoś dopuścił się zaniedbań. Postępowanie w tej sprawie było prowadzone z art. 160 kodeksu karnego mówiącego o "narażaniu na niebezpieczeństwo utraty życia bądź uszczerbku na zdrowiu". Samo zwiedzanie "Heweliusza" nie jest sprzeczne z prawem, bo Niemcy nigdy nie uznały wraku za podwodne cmentarzysko ("Heweliusz" leży na wodach międzynarodowych, w tzw. niemieckiej strefie ekonomicznej). Chętni do zobaczenia słynnego wraku najczęściej wpływają pod pokład kolejowy z rumowiskiem tirów i wagonów, od strony urwanej furty rufowej. Oglądają też cały kadłub z zewnątrz. Żeby wziąć udział w takiej ekspedycji, trzeba mieć albo drugi stopień uprawnień nurkowych, albo tzw. specjalizację wrakową. "Heweliusz" może być niebezpieczny. Leży do góry dnem, więc łatwo w środku stracić orientację. Nurkowania nie ułatwiają ciemności, zwisające liny i kable. Przerdzewiałe, zniszczone części wyposażenia i ładunku zaczynają już się walić. Źródło: Gazeta Wyborcza Szczecin
|